Melete Geras - Troska o starość - Dezintegracja Pozytywna
Dezintegracja Pozytywna > Studencka Szkoła Higieny Psychicznej > Melete Geras – Troska o starość

Melete Geras – Troska o starość

Dr Tadeusz Kobierzycki - Szkoła Treningów Rozwoju Osobowości STAKROOS - wykłady Warszawa 1999

Starość jest tajemnicą, pojawia się jako tajemnica narodzin i ginie jako tajemnica śmierci. Przemienia duszę i ciało, dręczy i fascynuje.

Foto: StevenM_61 / Foter.com / CC BY-NC-ND

Wstęp

Starość jest tajemnicą, pojawia się jako tajemnica narodzin i ginie jako tajemnica śmierci. Przemienia duszę i ciało, dręczy i fascynuje. Aby ją opisać trzeba sięgnąć do myśli najstarszych filozofów: „żywy lub umarły, jawa i sen, młodość i starość, coś co zmienia się w coś innego, a to znowu w to samo” (Heraklit A 115, tł. E. Perkowska). Zdanie Heraklita z Efezu (540-480 p.n.e.). utożsamia młodość i starość. Po grecku brzmi to zdanie następująco: tauto t eni zoon kai teunukos kai to egrugoros kai to katheudon kai neon kai guraion – to samo jest dane żyjąc i być umarłym, przebudzenie i spanie i młode i stare – tade gar metapesonta ekeina esti kakeina palin metapesonta tauta – te bowiem przemieniły tamte są i tamte znów przemieniły te. (Heraklit A 115, tł. R. Zaborowski)

Dynamika życia i starości

Starość jest potencjałem młodości, a młodość jest potencjałem starości, uzupełniają się i wymieniają, wspierają i eksploatują. Relacja między nimi jest dynamiczna, dramatyczna czasem tragiczna, niekiedy miłosna i siostrzana. Jednak to ludzie starzy maja wiedzę i władzę. Młodzi do niej dążą, podobnie jak kiedyś ci, którzy dziś są starzy. Wszyscy idą ścieżkami dzieciństwa i młodości, poprzez starość do kresu swych dni.
Młodość jest jak neon świecący w nocy. Chce być widoczna. Noc jest dniem ludzi starych, skrywa ich historię, ciało i duszę. Ucisza pasje i sprowadza sen. Najpierw jest to sen codziennej przemiany. Z czasem przychodzi sen śmierci. Dusza wydobywa się z martwego ciała do krainy wolności. Niknie więc nie tylko dzieciństwo i młodość ale i starość. Zamknięte w kaspule duszy mkną w kosmos, nikną w strefie tego, co niewidzialne. Ale istnieją nadal jako cechy duszy, która jest nieśmiertelna i łączy w jedno to, co różne.

Współcześni uczeni powtarzają dziś to, co wiedzieli starożytni Grecy – nasze fizyczne ciało jest jednorazowe. Dawniej jednak uważano, że służy przemianom duszy. Dziś się twierdzi, że służy przemianom gatunku ludzkiego, ewolucji i procesowi różnicowania osobniczego. Nie ma mowy o nieśmiertelności ciała. Nie ma „genów długowieczności”. Ale można tak pielęgnować własne zdrowie, aby starość opóźniać. Po pierwsze, nie należy zatruwać organizmu złym jedzeniem. Po drugie , warto oddychać świeżym powietrzem. Po trzecie, trzeba mieć jakąś życiową pasję i pracować zgodnie z własnymi zainteresowaniami. Po czwarte, trzeba patrzeć na innych ludzi życzliwie i nie przejmować się ich wadami. Warto robić wszystko, co pozwala przemieniać trudności w sukcesy życia.

Granice szczęśliwego życia

Granica wieku życia ludzkiego, jak podają starożytne źródła, może sięgać 120 lat. To jest nasze fizyczne optimum, które może osiągnąć ktoś, kto umiejętnie pielęgnuje ciało i duszę. Podobno szczury na niskokalorycznej diecie starzeją się wolniej i żyją o 50% dłużej. Tak twierdzą biolodzy. A przecież pustelnicy , ludzie żyjący w odosobnieniu, buddyjscy mnisi, tybetańscy lamowie żywiąc się minimalnie, dożywają zdrowej i pięknej starości. Ciekawe, co jadł na przykład Epimenides, poeta, filozof i prorok, uchodzący za cudotwórcę, żyjący w 6 wieku p.n.e., skoro jak podawali Kreteńczycy żył 299 lat, czy choćby tylko lat 154, jak twierdził Ksenofanes z Kolofonu. Ten właśnie mądry starzec podobno przez 75 lat spał cudownym snem i miał zdolność do porozumiewania się z bogami.
Ale sama dieta nie wystarczy aby dzieciństwo, młodość i starość były szczęśliwe. Do tego potrzeba, jak mawiał Epikur, aby być szczęśliwym trzeba mieć: dom, ogród i małe grono przyjaciół. Trzeba mieć swój życiowy port, który chroni przed zawieruchami losu.
Istnieje starość zdrowa i chora, radosna i smutna. Przykładem złej starości jest choroba. Zdarza się, że człowiek 20 letni jest siwy i pomarszczony. Lekarze nazywają to „zespołem Wernera”. A ilu młodych, już po 30-tce cierpi na choroby układu krążenia, cukrzycę itd.

Odwrócony obraz starości

Obecnie, dzieciństwo i młodość są najbardziej cenionymi okresami życia. Dawniej ceniona była dorosłość. Najpierw było się dzieckiem, potem dorosłym. Z tego czasu pozostała ceremonia „egzaminów maturalnych”. Teraz matura jest wstępem do młodości, najbardziej uprzywilejowanego okresu życia we współczesnej cywilizacji euro-amerykańskiej. O ile dawniej, ludzie młodzi skupiali się wokół ludzi starych, to dziś skupiają się wokół telewizora. Stąd czerpią wiedzę i życiową mądrość. A jest to wiedza i mądrość ludzi młodych, wielokrotnie powielona, ujednolicona i ekstatyczna. W XVIII wieku dzieci nosiły stroje dorosłych, w wieku XX dorośli zaczynają nosić stroje dzieci. Stosunki ludzi starych z młodymi zostały odwrócone: istnieje wiele prawnych regulacji dotyczących opieki nad dziećmi i młodzieżą, a niewiele jest aktów prawnych regulujących sprawy opieki nad osobami w podeszłym wieku, często tak jak dzieci potrzebujących stałej opieki.

Złe losy ludzi starych

W dziejach Europy istniały okresy, gdy dominowała władza starców (gr. gerontokracja). Była to władza ludzi o rozległej wiedzy. Były jednak okresy rejony w Europie i w Azji czy Afryce, gdzie ludzie młodzi pozbywali się ludzi starych. I to w sposób dosyć bezwzględny np. Celtowie, Germanowie, Lapończycy, Eskimosi i plemiona syberyjskie itd. Tam starców zabijano, a niekiedy i zjadano (np. ludy stepowe, w czasach Herodota). Zjadanie ludzi starych przez młodych czyli kanibalizm był motywowany chęcią przekazania „istoty życia” następnym pokoleniom. Do znanych praktyk należało wypędzanie ludzi starych z miasta, osady lub wsi np. w Japonii lub w niektórych plemionach północno-amerykańskich Indian.

W Polsce i dziś wyrzuca się niekiedy ludzi starych z mieszkania, zwłaszcza na wsi. Szukają wtedy miejsca w stodole, chlewie, na ulicy, noclegowni dla bezdomnych, a w najlepszym razie w szpitalu. Do niedawna traktowano szpitale jako przechowalnie ludzi starych, niedołężnych, nieprzydatnych ekonomicznie w gospodarstwie domowym. To się zmienia. Nie wiadomo jednak – na lepsze czy na gorsze? W miastach pod pewnym względem jest gorzej niż na wsi. Bo tam nie ma stodół, ale zastępują je dworce kolejowe. Mieszkania są tak małe, ze nie mogą pomieścić całej rodziny. Coraz częściej ludzie starzy są zmuszani do opuszczenia własnego domu. Pozycja ludzi starych w Polsce nie jest dobra i jest nieuregulowana.

Poziom życia a starość

Według pisma „Science” , w roku 1997, ludzi powyżej 60 roku życia było: w Szwecji – 22%, w Niemczech – 21%, w Japonii – 21%, w USA – 17%, w Chinach – 10%, w Meksyku – 7%. Widać więc, że wiek człowieka starego jest łatwiejszy do osiągnięcia w krajach bogatych, o wysokim standardzie życia („Science”, vol.280, 1989, s.855). Warto też wiedzieć, że w epoce neolitu, czyli 4-8 tys. lat temu tylko 1,5% populacji ludzkiej dożywało wieku 60 lat, w starożytnej Grecji – 10%. Jak pokazują badania archeologiczne w okolicach Krakowa ok. 2 tys. lat pne. – aż 30% znalezionych szczątków kości należało do ludzi w wieku 50-70 lat. Żyło im się chyba nieźle. Ale średnia wieku w Polsce od neolitu do XVII w. wynosiła zaledwie 39 lat. Wyraźna zmiana nastąpiła dopiero w XX w. W 1960 roku w Polsce, średnia ta wynosiła – 55 lat. Inne dane mówią, że aktualnie średnia długość życia w Szwajcarii wynosi: dla mężczyzn – 74 lata, a dla kobiet – 81 lat, a w Polsce, odpowiednio – 68 i 77 lat.

Badania genetyczne o starości

Komórki ludzkie mogą się podzielić aż 60 razy. Dużo to czy mało? Jeżeli porównamy żywotność komórek ludzkich z mysimi, które mogą podzielić się tylko 20 razy, nie jest tak źle. Żyjemy dłużej niż myszy i na szczęście, koty są istotami przez człowieka przyswojonymi, zaadoptowanymi. Nie mniej jednak przysłowiowe szare myszki znajdują się także wśród ludzi. Wśród ludzi starych bywają bardzo szare. Komórki, gdy się już dostatecznie podzielą, umierają,. W każdym razie powinny. Bywa jednak, że nie chcą umierać, odradzają się jak szalone.

I wtedy potrzebne są interwencje onkologów, którzy je metodami chemicznymi uśmiercają. Ale uśmiercają przy okazji i komórki, które nie oszalały w tańcu życia, te, które dzielą się regularnie i regularnie umierają. Nie jest jasne czy podzielność lub niepodzielność komórek ma jakiś całościowy wpływ na długość życia ludzkiego. Czy zegar egzystencjalny nakręcany jest przez inne mechanizmy, przez inne klucze. Jedna z hipotez głosi, że przyczyną starości są narastające błędy DNA, niewydolność w starych komórkach i mechanizmach układu, który je naprawia.

Witalność geniuszy

Lekarze, gerontolodzy, ci którzy zastanawiają się jak leczy starość zauważyli, że warto dożyć 95 roku życia, bo wtedy maleje statystyczna możliwość uwikłania swojego ciała i duszy przez tzw. zespół otępienny. Ale przedtem trzeba przeżyć okres od 65 do 94 roku , gdy owe „zespoły otępienne” radykalnie się zwiększają, podwajają się w porównaniu z okresem poprzedzającym. Historia ludzkości zna geniusz starości. Zna ludzi, którzy dożyli 100 i więcej lat w całkiem niezłej sprawności umysłowej i fizycznej. W ostatnich latach działało w Polsce dwu wybitnych filozofów, Władysław Tatarkiewicz i Tadeusz Kotarbiński, którzy dożyli w doskonałej jasności umysłowej, wieku ponad 90 lat.

Austriacki malarz i grafik Oskar Kokoschka, żyjący 94 lata powiedział: jest wszystko jedno, czy mam 18 lat czy 85 – nie nudzę się i to jest ważne. Nuda postarza człowieka, można powiedzieć nawet, że nuda zabija ludzką psychikę, a do niej dostosowuje się ludzkie ciało. Aby starość była sensowna nie można się nudzić. Historia zna wiele postaci, które w starości rozwijały swoje talenty : Michał Anioł, Rembrandt, czy Picasso już po 70 – tce malowali swoje obrazy z taką samą pasją jak dawniej. Włoski kompozytor Giuseppe Verdi, gdy przekroczył 80 lat życia, napisał znana operę Falstaff, poświęconą perypetiom uczuciowym starego człowieka. Francuski generał i prezydent Charles de Gaulle aktywnie zajmował się polityką po 7o-tce.

Współcześnie 76-letni kosmonauta amerykański John Glenn pilotuje nadal własny samolot. Podobnie , jeszcze w wieku 85 lat własnym samolotem sterował polski filozof, zmarły kilka lat temu w Szwajcarii dominikanin, ojciec Józef Maria Bocheński. Swoją energią imponuje światu dobiegający 80-tki papież Jan Paweł II. To są jednak geniusze zdrowia, życia i twórczości. Nieco inaczej wygląda starość zwykłych ludzi, czyli tzw. średnia statystyczna.

Zdrowie psychiczne ludzi starych

Co zrobić z mężczyznami, którzy w dużym dosyć procencie, w wieku 50 lat popadają w depresję? Kobietom przydarza się to znacznie wcześniej. Już koło 40-tki, gdy zjawiają się na ich twarzach widoczne zmarszczki i przestaje działać z dawną siła system hormonalny. Ale na szczęście pomaga im w przezwyciężeniu złego samopoczucia potężny przemysł medyczno-kosmetyczny. Socjologowie medycyny zauważyli, że po 60-tce przydarza się 1/3 samobójstw, które nazywają „samobójstwami bilansowymi”. Wynikają z poczucia utraty sensu życia, izolacji społecznej, rozpadu więzi małżeńskich, odejścia dorosłych dzieci z rodzinnego domu. Najmniej samobójstw w Europie jest w Grecji, nie ma ich tam niemal wcale. Kto chce żyć bez poczucia utraty sensu życia na starość powinien choćby trochę pomieszkać w Grecji. A jednak nie jest tak źle.

Emeryci mają dziś swoje gazety, puby, partie polityczne i biura matrymonialne. Chcą żyć, odradzają się na nowo. Nie chcą słuchać, o tym że weszli w tzw. trzeci wiek. Dla niektórych z nich jest to wiek pierwszy. Czas wyzwolenia z trosk. Stają się więc radośni i beztroscy jak dzieci, tryskają energią zdrowia i są pełni najlepszych nadziei. Tak jest w większości krajów zamożnych. W Polsce jednak króluje powaga , smutek i modlitwa. Zabawa, turystyka i miłość ludzi starych zepchnięte są na margines. Pewną rolę odgrywają tu wzorce religijne i kulturowe, nakazujące ludziom starym trzymać się z dala od młodych, odwiedzać cmentarze i celebrować samotność. Religijne wdowieństwo jest u nas jeszcze bardziej cenione, niż małżeństwo 60. czy 70- latków.

Życie codzienne ludzi starych

Pesymiści mówią, że starość jest siostrą choroby i śmierci. Optymiści uważają, że jest siostrą młodości i życia. Jest chyba i tak i tak. Fascynujące są jednak rodzaje porozumienia, jakie babcie nawiązują ze swoimi wnukami, ludzie starzy z małymi dziećmi. Unie, układy czy wręcz zmowy wnuczęco-babcine są nieraz bardzo trwałe, miłosne lub pełne pasji. Czasem przewyższają moc więzi z rodzicami. Każdy, kto miał do czynienia przynajmniej z jedną babcią, a przecież mamy ich na ogół dwie, przyzna że są czarownicami, zarówno w najbardziej negatywnym, jak i najbardziej pozytywnym sensie. Mogą uczynić życie dziecka rajem lub piekłem. Aby więcej było babcinego raju na ziemi prywatny zespół pomocy zdrowotnej w Wielkiej Brytanii – Westminster Health Care stworzył w 1996 roku placówkę integrującą ludzi w podeszłym wieku i przedszkolaków.

Dzieci uzyskały możliwość przebywania wśród starych ludzi pozbawionych własnej rodziny i poznawania ich słabości. W zamian mogą cieszyć się uwagą i cierpliwością, której nie mogą otrzymać od zapracowanych rodziców. Dzieci łatwo mogą zintegrować emocjonalne problemu ludzi starych, a ci łatwo mogą przyjmować ich uczucia – czyste i niewinne, takie jakie sami przeżywali, gdy byli dziećmi. Można powiedzieć, że w ten sposób zamyka się krąg wymiany uczuciowej, dzieci wcielają „istotę życia”, która przekazują im ludzie starzy. Korzyść jest taka, że jedni nie muszą pożerać drugich lub wypędzać ich z domu. To nic, że pomysł wymagał akceptacji 21 urzędów, wywołując opór i nieufność oficjalnych czynników biurokracji i władzy. Jego realizacja stanowi specjalna kartę w wychowaniu ludzi. Nie tylko urzędnicy zorientowali się, jak wartościowi mogą być ludzie starzy. Doceniają ich wartość także wielkie koncerny handlowe: Coca-Cola, McDonalds czy Reebok, przygotowujące coraz częściej specjalną reklamę dla ludzi starych.

Szanse emerytów w Polsce

Jak przewidują statystycy medyczni, w Polsce w roku 2020 będzie 6 mln. 490 tysięcy osób po 60-tce. Statystyczny Polak dożyje 72 lat, a statystyczna Polka – 78,5 roku. Życie kobiet trwa w naszym kraju dłużej niż życie mężczyzn – średnio o 8,8 lat . Kobiety żyją najdłużej w powiatach: tarnowskim, krośnieńskim i łomżyńskim – najkrócej w wałbrzyskim, a mężczyźni żyją najdłużej w powiatach – krośnieńskim i rzeszowskim – średnio 70 lat, a najkrócej w łódzkim i jeleniogórskim – 66 lat. Szansa osiągnięcia wieku emerytalnego w Polsce (65 lat dla mężczyzn i 60 lat dla kobiet) – dla kobiet wynosi 90%, a dla mężczyzn 65%. Z tego wniosek, że największe sukcesy kasowe będą miały fundusze emerytalne na terenach, gdzie ludzie żyją krócej. Z drugiej strony mieszkańcy tych nieprzyjaznych dla ludzi starych rejonów powinni domagać się specjalnych inwestycji i programów rozwoju od polityków, którzy reprezentują ich interesy. Zresztą sami ci politycy, we własnym interesie, aby dożyć późnej i zdrowej starości powinni mieć świadomość, w jakim znajdują się położeniu. Statystyka starości obejmuje także ich, nie ma względu na urząd, stan społeczny i materialny we wskazanych ośrodkach.

Kobiety i mężczyźni w starości

Jak wynika z badań genetyków słabą płcią nie są kobiety lecz mężczyźni. Być może wymagają przygotowania nowych programów osłony i psychologicznej protekcji. Wystarczy przypomnieć, że mężczyzna żyje o 45 dni krócej od kobiety, jeżeli mają tyle samo lat i urodzili się tego samego dnia. Dopiero tego dnia czynnik determinujący jądra, znajdujący się w chromosomie Y, jedynym, którego brak kobiecie, powoduje, że rozwój płodu kieruje się na tor męski. Aktywizują się komórki syntetyzujące testosteron i embrion nabiera cech męskich. Gdyby gen TDF nie zadziałał, w wodach płodowych rozwijałaby się dziewczynka. Starszy mężczyzna jest więc zawsze nieco młodszy. Ale i z pewnością słabszy psychicznie i fizycznie. Ta słabość ciągnie się od urodzenia do śmierci.

Polska, może bardziej niż inne kraje Europy wciąż jest krainą z deficytem mężczyzn i nadmiarem wdów, starszych kobiet zgrupowanych głównie wokół Kościoła. A jest to instytucja, która wykazuje równe zainteresowanie tym, którzy się rodzą i tym, którzy umierają , ludziom młodym i starym. Organizuje im godną scenę spotkań. Aktywizuje do działań sąsiedzkich, podtrzymuje i rozwija rozrywające się więzi międzyludzkie. Jest to jak dotąd jedyna uniwersalna instytucja promująca w Polsce poczucie wspólnoty na różnych poziomach życia zbiorowego i indywidualnego. Świeckich instytucji podobnego typu , kilkadziesiąt lat po wojnie, nadal brak. Z trudem powstają stowarzyszenia lokalne, a te które istnieją nie mają odpowiedniej energii i nie proponują wizji, która porwałaby za sobą choćby ludzi jednej ulicy, jednej dzielnicy, jednej wsi lub miasta.

Psychologia wychowawcza o starości

Obok socjologii starości, która ukazuje problemy ludzi w dużej skali warto spojrzeć na fenomen starości w skali mikro, na osobowość człowieka starego. Ułatwi to odpowiedź na pytanie w jaki sposób przygotowywać, a więc jak wychowywać ludzi młodych i dzieci do starości. Bo do starości trzeba wychowywać już dzieci. Tak pisał o tym wybitny polski uczony – lekarz, psychoterapeuta i filozof egzystencjalny, Kazimierz Dąbrowski (1902-1980):
„Ucz swoje dzieci, aby korzystając ze swego dziecięctwa i młodości uczyły się szanować cechy i wartości duchowe, niezależne od sprawności fizycznej i młodości. Ucz swoje dziecko szacunku, zrozumienia i pomocy dla ludzi starych, chorych, kalekich. Niech wcześnie wyrabiają sobie rozeznania ciężkich warunków życia innych, ich cierpień, smutku, kalectwa.” (K. Dąbrowski, „Wprowadzenie do higieny psychicznej”, Warszawa 1979, s.230).

Błędem jest wychowanie dzieci w izolacji od starości, od obrazów ludzi starych: chorych, kalekich, smutnych i opuszczonych. Właśnie w dzieciństwie, gdy psychika jest najbardziej plastyczna i odporna na najcięższe doświadczenia, jest czas na konfrontację ze starością. Znikanie estetyki ciała, zapominanie, zmącenie myśli, zmęczenie nie są niczym niezwykłym dla małego dziecka. Są to obrazy naturalne. Zapamiętanie tego doświadczenia i dziecięca idealizacja sprawiają, że jest to najlepsza profilaktyka przeciw późniejszym załamaniom, poczuciom wstydu i winy z powodu starości. Zapobiega ono postawom odrzucania i reakcjom wstrętu w kontaktach z ludźmi starymi. Psychologia i pedagogika, które promują postawy estetycznego izolacjonizmu dzieci i młodzieży wobec ludzi starych, nie służą ani dzieciom, ani młodzieży, która z biegiem lat znajdzie się w sytuacji odizolowanych starców. Promotorzy takiego izolacjonizmu przygotowują dużą grupę przyszłych pacjentów, dla których główną chorobą stanie się ich metryka, liczba przeżytych lat. Nie trzeba dodawać, że jest to działalność przewrotna, będąca wyrazem owładnięcia dzisiejszych psychologów i pedagogów przez ideę nie rozwijającej się młodości.

Przekroczenie cyklu biologicznego

Jest rzeczą smutną, ale chyba prawdziwą, że program hormonalny człowieka jest, jeżeli tak można powiedzieć, obliczony na 40 lat intensywnego życia. Potem system ten się wyłącza. Organizm ludzki funkcjonuje jeszcze, na ogól przez taki sam okres, ale już na wolnych obrotach, z rozpędu. Wreszcie hamuje, zatrzymuje się w rozwoju i zamiera. Wtedy właśnie, około 50-tki przychodzi uświadomienie faktu, że dalszy ciąg życia jest kredytem, który udzielił sobie każdy z nas w pierwszej połowie życia. Tak więc starość jest nie tylko efektem wygaszania się programu genetycznego czy hormonalnego, ale i efektem wygaszania się programu psychologicznego. Chyba, że uda się nam ten program biologiczny jakoś przekroczyć. Można to uczynić podtrzymując program biologiczny odpowiednią dietą, ruchem na świeżym powietrzu, rytmem snu, zabawy i pracy, chwilami medytacji, modlitwą i twórczością.

Wspomniany już psychiatra, K. Dąbrowski wprowadził do teorii człowieka pojęcie „przekroczenia cyklu biologicznego”. To jest jakby nowy talent życia, wymagający od dorosłego człowieka ponownego odkrycia sił przyrody, pojednania się z nią, wsłuchania w jej ukryty, egzystencjalny puls. Przebywanie na łonie natury , odnajdywanie miejsc zdrowia duchowego i fizycznego jest jak spotykanie się z Łaska Bożą. Kto nie znalazł się w tej strefie życia, być może nie będzie wiedział, o czym jest tu mowa. Może wobec tego dobrze jest stosować się do uwagi Biasa, jednego z Siedmiu Mędrców greckich z VI wieku p.n.e. , który twierdził: „tak należy życie mierzyć, jakby się miało życ długo i krótko” (Diogenes Laertios, Żywoty i poglądy słynnych filozofów, Warszawa 1982, s.55).

Dwie życiowe transcendencje

Przekroczenie cyklu biologicznego jest jak powtórne narodziny – nazwać go można „pierwsza transcendencją”, którą jest w stanie osiągnąć każdy, kto potrafi słuchać przyrody. Ale jest też coś, co K. Dąbrowski nazwał „przekroczeniem typu psychologicznego”, a co można by określić jako „druga transcendencja”. O ile pierwsza jest wyjściem jednostki w kierunku sił przyrody, odnajdywaniem ich w sobie, to druga jest wyjściem ku duchowi świata, jak mawiali starożytni greccy filozofowie i kapłani ku duchowi świętemu. Trzeba porzucić siebie, aby odnaleźć siebie. Trzeba umieć oderwać się od dotychczasowych przyzwyczajeń, lęków i obsesji, aby wkroczyć ponownie w krainę dziecięcej odwagi, radości i nadziei. Znają tę prawdę ludzie w podeszłym wieku, którzy mimo siwizny i niesprawności fizycznej czują się wyzwoleni, odrodzeni, szczęśliwi.

Rzecz jasna „przekraczanie typu psychologicznego” i „przekraczanie cyklu biologicznego” nie są przyjemnostkami. Wymagają trudu zaparcia się swoich dotychczasowych nawyków, psychologicznych wygód i pójścia w nieznane. Czy człowiek stary jest w stanie takie wyzwanie podjąć? Może nie każdy, ale możliwe jest, aby każdy dorosły człowiek w ten sposób przygotowywał się do życia w godnej starości. W każdym razie:

„Dramat związany z przekroczeniem cyklu biologicznego człowieka ma w sobie coś z przeżyć, z nastroju tragedii greckich, z walki między losem a poczuciem własnej determinacji. Nie trać nic z tej atmosfery – zachęca K. Dąbrowski – ale ją rozwijaj. Osiągniesz wówczas jeszcze bardziej świadome ujęcia poziomów zdrowia, ale już zdrowia psychicznego.” (K. Dąbrowski, 1979, Op.cit., s.249).

Gdy ginie ciało, znika zdrowie fizyczne psychika przejmuje funkcje ciała, wysuwa się na plan pierwszy. Gdy umiera człowiek fizyczny, rodzi się człowiek duchowy. Ma to nieraz wygląd śmieszny i komediowy, wyrażony w ludowym dowcipie o tym, że „w starym piecu diabeł pali”. Tyle naraz ujawnia się energii i szaleństwa, które nie tylko dziwi otoczenie, ale i świat anielski, może nawet Boga, skoro mowa jest o diabelskim ogniu. Jak by nie było:
„Nie ma dla człowieka większego doznania, większego przeżycia nad świadomość rozpoczęcia się procesu i rozwoju przekraczania cyklu biologicznego.”(Op.cit., s.249)

Honor i godność starości

Na marginesie warto dodać, że autor tych słów sam dożył wieku 78 lat. Dzieciństwo miał niełatwe, szybko umarli mu rodzice. Musiał sobie dawać radę sam, ucząc się i pracując. Przeszedł nawałę pierwszej i drugiej wojny światowej, był dwa razy w więzieniu, najpierw nazistowskim, potem komunistycznym . Musiał borykać się z zakazem pracy w mieście, w którym zbudował Instytut Higieny Psychicznej, pozbawiony został własnego domu, nie mógł pracować zgodnie ze swoimi talentami w Polsce, więc wyjeżdżał za granicę, by pracować dla obcych, przeżył więc wielkie sukcesy i wielkie porażki. Był człowiekiem do końca swych dni pogodnym i ludziom młodym nawet w chorobie wpajał pogodę ducha. Cierpiał niemal fizycznie, gdy widział ludzi starych, którzy tracili sens życia pod wpływem zdarzeń losowych małej rangi, rezygnowali z rozwoju, chcieli odebrać sobie życie. Całe życie leczy dzieci i ludzi młodych, którzy mieli kłopoty zdrowotne , ale jednocześnie dbał o właściwą pozycję i obraz ludzi starych. Pisał:

„Jest to bardzo smutne i bolesne zjawisko, kiedy ludzie starzy godzą się na upokorzenia, z podporządkowaniem się młodszym, jeżeli schlebiają swojej rodzinie, aby tylko tym kosztem okupić więcej spokoju, bezpieczeństwa i dostatku.”(Op.cit., s.250)

Był to więc starzec dobry, empatyczny ale gdy było trzeba był także waleczny. Jego odwaga przebija przez wszystkie karty jego pism, książek, wierszy , zachowań osobistych i publicznych.

„Czyż nie lepiej – pisał nieco szokująco K. Dąbrowski – z tego jak najmniej korzystać? Czy nie lepiej pobudzić swoje siły twórcze? Czy nie lepiej umrzeć, niż godzić się na swój upadek moralny, na upadek osobistej godności ludzkiej.”(Op.cit., s.250)

Statystyki podają, że nie jest to stwierdzenie gołosłowne. Z całej puli samobójstw aż 30% z nich podejmują ludzie w podeszłym wieku. . Dominują tu mężczyźni. Nie godzą się z utratą sensu życia, poniżeniem, osamotnieniem, podobnie zresztą jak dzieci i ludzie młodzi. Być może jest to okrutna forma eutanazji, ucieczki przed ostatnimi chwilami losu.
A więc rady dla ludzi starych byłyby następujące: nie korzystaj z niepotrzebnych ci dóbr, zachowaj godność, pobudzaj siły twórcze albo umieraj, ale nie daj się bez potrzeby upokarzać! Są to postulaty heroiczne. Ale podobnie podchodził też do ludzi młodych i dzieci.

Honor i godność młodości

Polski psychiatra i filozof podkreślał, że tak jak ludzie starzy , dzieci i młodzież mają własną godność, własne zadania życiowe i nie powinni wciąż oglądać się na starych. Zwalczał pokutujące szkodliwe mity na temat ludzi młodych:

„Trzeba przekraczać sądy o tym, że w późniejszym wieku jest się dojrzałym, a w innym niedojrzałym, że w jednym jest się zbyt młodym, a w drugim – zbyt starym. Określenie potencjału sił twórczych w zależności od wieku jest grubym nieporozumieniem. Jeżeli ma się zdolności, siły twórcze, poczucie odpowiedzialności, a nawet mądrość – nie ma w wykorzystywaniu tych właściwości, granic wieku. Można być wybitnym w każdym z tych okresów,” (K. Dąbrowski, op. cit., s.255-256).

Ta myśl współczesnego lekarza psychiatry i psychoterapeuty współbrzmi z wypowiedzią wspomnianego już wcześniej Biasa z Pirene :

„Od młodości do starości zachowuj mądrość jako rzecz najniezbędniejszą: jest pewniejsza od wszelkich innych dóbr.” (Diogenes Laertios, op. cit., s.55).

Perspektywa starości nie może przesłaniać entuzjazmu młodości, jej talentów, zalet i trosk. I podobnie perspektywa młodości nie może przesłaniać trudów i praw starości. One się wzajemnie uzupełniają i potrzebują. Tworzą całość, czyniąc życie przygodą, żeglowaniem po nieznanych lądach i morzach. Życie jest odwiedzaniem nieznanych przystani duchowych i fizycznych. Młodość i starość są drogami, po których w przeciwnym do siebie kierunku przechodzą najpierw inni, a potem ci sami ludzie, którzy zatoczyli krąg życia. Mogą siebie nie zauważyć, ale mogą, jak wytrawni wędrowcy pomagać sobie, wpierać się i pozdrawiać. I tak znikną sobie z oczu, gdy przyjdzie na to odpowiedni czas.

Inny filozof z grupy Siedmiu Mędrców, Chilon ze Sparty, ten, który miał umieścić w połowie VI wieku w świątyni delfickiej napis złotymi literami „Gnothi seauton” („Poznaj samego siebie”), ten sam, który według legendy umarł z radości, gdy jego syn zwyciężył na igrzyskach olimpijskich, prawdopodobny autor przysłów lakońskich miał tez powiedzieć: „Szanuj podeszły wiek”(Diogenes Laertios, op. cit., s.46). Prawdopodobnie nie było najlepiej ludziom w podeszłym wieku, zwłaszcza w Sparcie, która rządziła się ostrymi prawami. Selekcjonowała dzieci, młodych i starych.

Wybitni i święci starcy

Ludzi starych, odgrywających znaczna rolę w dziejach kultury europejskiej było wielu. Jak choćby Sokrates, który poszedł na śmierć, aby zachować godność filozofa, wzorzec starca, chroniącego młodzież przed głupotą innych ludzi starych. W czasach współczesnych podobnymi postaciami byli tacy wybitni starcy, jak Mahatma Gandhi, myśliciel hinduski i przywódca narodowy, czy Matka Teresa z Kalkuty, pochodząca z Albanii katolicka zakonnica, która zajmowała się umierającymi biedakami mieszkającymi na ulicach Kalkuty. W podeszłym wieku był Janusz Korczak, gdy prowadził żydowskie dzieci do komory gazowej, zbudowanej przez niemieckich nazistów.

Wielu przywódców religijnych dożywało sędziwego wieku, stając się wzorcami dla ludzi młodych. Byli jednaki tacy, którzy w starości wykazali się wyjątkową agresją, mieli cechy psychopatyczne w skali niezwykłej. Manifestowali swoją bezwzględność, tyranizując narody i społeczeństwa, którymi władali. Wystarczy wymienić starców z Kremla, którzy przez dziesięciolecia trzymali w niewoli wiele narodów , naśladując w okrucieństwie starożytnych starców. Dyktatorzy Chin, Indochin i innych regionów świata cieszą się wyjątkową długowiecznością , tak jakby psychopatia i psychopatologia władzy sprzyjała długiemu życiu tyranów. Starość bywa różna, podobnie jak dzieciństwo i młodość.

Życie i kryzysy psychospołeczne

W krajach Europy Zachodniej i w USA popularna jest koncepcja rozwoju człowieka, którą przedstawił autor Erik Homburger Erikson, psychoanalityk dziecięcy. Zauważył, ze w życiu ludzkim w sposób naturalny, a nie patologiczny pojawiają się, co jakiś czas, kryzysy psychospołeczne. jest ich siedem. Niemowlęta i dzieci muszą przejść przez kryzysy przynajmniej cztery razy, specjalny kryzys dotyczy okresu dojrzewania, jest to kryzys piąty. Natomiast kryzys siódmy i ósmy obejmuje wiek drugiej połowu zycia i starość. Tak więc najpierw trzeba przeżyć kryzys zaufania, potem kryzys związany ze wstydem i niepewnością. Dalej pojawia się kryzys skoncentrowany wokół poczucia winy.

Cykl dziecięcych kryzysów rozwojowych kończy się wraz z pojawieniem się kryzysu tożsamości . Następny cykl kryzysowy, już w młodości budowany wokół doświadczenia izolacji, a kryzys dorosłości wokół stagnacji. Starość musi poradzić sobie z doświadczeniem rozpaczy. Te naturalne rozwojowe doświadczenia mogą być przekroczone, gdy dziecko, młodzieniec, dorosły i człowiek w podeszłym wieku dysponują postawami 1) ufności, 2) autonomii, 3)inicjatywy, 4) pracowitości, 5) tożsamości, 6) bliskości, 7) płodności lub twórczości, 8) integralności. W ostatnim stadium życia kształtuje się integralność. Jeżeli jej nie ma ,dręczy człowieka starego rozpacz. Integralność osobistą nie jest łatwo osiągnąć. Jest to możliwe, gdy przedtem miało się doświadczenie kompetentnego sprawowania opieki nad rzeczami i ludźmi, własnymi i cudzymi. Gdy umiało się panować nad wytworami i ideami, gdy osiągnęło się zdolność przystosowawczą do własnych sukcesów i porażek życiowych:

„Dzięki takim dokonaniom jednostka może zbierać owoce pierwszych siedmiu stadiów życia i spostrzega, że jej życie ma pewien cel i sens w ramach ogólniejszego porządku” (Calvin S. Hall i Gardner Lindzey, Teorie osobowości, Warszawa 1990, s.99-100). „Zasadniczym przeciwieństwem integralności jest rozpacz (despair) nad zmiennymi kolejami cyklu życiowego jednostki, nad warunkami społecznymi i historycznymi, nie mówiąc już o kruchości egzystencji w obliczu śmierci. Może to przyczynić się do spotęgowania poczucia, że życie jest pozbawione sensu, że koniec jest bliski, nasila się strach przed śmiercią, a nawet pragnienie śmierci. Jest już zbyt mało czasu, by zawrócić i próbować odmiennych stylów życia.”(Tamże, s.100).

Mądrość wobec śmierci

Bardzo ciekawa jest uwaga E. Eriksona na temat mądrości i starości. Ma ona charakter nieco patetyczny, ale ukazuje ludzi starych w lepszym świetle:

„Mądrość jest to więc bezstronne zainteresowanie danym życiem, w obliczu samej śmierci” (E. Erikson, Insight and Responsability, 1964, s.133). Starożytni Grecy wiązali mądrość z rozumnością. Pittakos (ok.648-569 p.n.e.) władca Mityleny na Lesbos, zaliczany do Siedmiu Mędrców, którego wiele maksym wyryto na ścianach świątyni w Delfach, miał powiedzieć:
„mąż rozumny, zanim go spotka jakaś przeciwność, zastanawia się nad tym, jak jej uniknąć, dzielny zaś, jeśli go już spotka, przeciwnie, dzielnie ją znosi.”(Diogenes Laertios, op.cit., s.50)

Starości można uniknąć tylko wcześniej umierając, skoro chce się żyć trzeba dzielnie stawiać jej czoła, zachowując umiar we wszystkich sprawach. Trzeba umieć spotykać się ze starością, nie trzeba się przy tym za bardzo śpieszyć, konsumując wszystko szybko, za młodu, jakby eliminując z własnej perspektywy życia fazy starości :
„ludzie, którzy płacą wysoką cenę za wczesne owoce, sami pozbawiają się owoców naprawdę dojrzałych” – Takie było zdanie Sokratesa (Diogenes Laertios, op.cit., s.95). I warto go dzisiaj posłuchać.

Symbole psyche – „ja”, maska, cień

Przejdę teraz do bardziej optymistycznej wizji starości, której autorem jest twórca psychologii głębi Carl Gustaw Jung. Jego zdaniem człowiek nie tylko się rozwija w cyklach biologicznych, ale także w cyklach duchowych. Taki rozwój nazwał indywiduacją. Polega ona na pojawianiu z się w życiu ludzkim kilku etapów, różnicujących jego życie duchowe.

Najpierw każdy musi sobie poradzić z własnym „ja”, które jest zasłonięte „maską” . Zamaskowani są zarówno ludzie młodzi jak i starzy. Chyba tylko dzieci mogą żyć bez maski. Dzieci nie są w pełni świadome zagrożeń, są więc spontaniczne, odsłonięte. Dopiero z czasem na ich twarzy pojawia się cień. Zanim pojawi się na twarzy musi być wcześniej w duszy, bo twarz jest obrazem duszy. Tam najpierw dostaje się ten cień, symbol psychicznych i fizycznych ran i towarzyszy nam już do końca życia. Cień człowieka starego może być wielki, proporcjonalny do długości jego życia, dokonań i porażek.

W kulturze chrześcijańskiej sposobem zmniejszania cienia jest spowiedź, a jeżeli to nie pomaga, praca dla innych, twórczość albo choroba i psychoterapia. W podeszłym wieku ten arsenał dawania sobie rady z własnym cieniem jest w pełni wykorzystywany . Uzdrowić może człowieka tylko integracja z cieniem, zaakceptowanie go i przepracowanie. W innym razie mój własny cień zasłania jasną twarz innych ludzi. Jeżeli mierzyć moc cienia ludzi starych w Polsce, ich wizytami w kościele, spowiedzią itd., to jest on chyba wielki

Duchowość i erotyka starości

Drugi etap indywiduacji skupia całą nieświadomość jednostki wokół tego, co w człowieku męskie i kobiece. Dziś już nie tylko psychologowie, ale i genetycy mówią o dwupłciowości człowieka . Starożytni znali ten fenomen jako androgyne (andros – mężczyzna, gynekos – kobieta), archetypami są tu Hermes -i-Afrodyta, połączeni w jedną dwupłciową postać (hermafrodytyzm).

Twórca psychologii archetypów C.G. Jung nadaje temu zjawisku symboliczne nazwy : Animusa i Animy. Są one dane każdemu człowiekowi w odpowiednich proporcjach po to, aby można było komunikować się między sobą. Tłumienie elementów męskich przez kobiety a kobiecych przez mężczyzn we własnej osobowości prowadzi do izolacji, konfliktów, osamotnienia. Jest to jednak problem ludzi młodych. U starych problem tożsamości płciowej i potrzeb erotycznych jest mało opisany, ale nie mniej skomplikowany. Można go w skrócie opisać jako lustrzane odbicie problemów młodości. Stąd zachowania erotyczne ludzi starszych budzą nieraz wesołość u ludzi młodych, bo wydaje im się, ze są parodią ich własnych zachowań.

Tymczasem erotyka ludzi starych może mieć taką sama siłę wyrazu, jak w młodości. Tyle, że jest ona niejako odwrócona, to, co w młodości było zakazane lub tłumione teraz w sposób nieświadomy wybucha. Nienawiść do tego, co męskie w sobie u mężczyzn zamienia się w uwielbienie swoich cech kobiecych, u kobiet zaś rzecz ma się odwrotnie, odnajdują umiłowanie do własnych cech męskich.

Płciowość i bezpłciowość starości

Ludzie starsi stają się autoerotyczni, rezygnują ze związków z innymi osobnikami płci odmiennej, wolą przebywać we własnym gronie, podobnie jak dorastający chłopcy lub dziewczęta. Umieją się sobą fascynować, zachwycać a nawet kochać, odrabiając to, co było zakazane we wczesnej młodości. Jest pewien szczegół trudniejszy do opisania w erotyce starców, jest nim umiłowanie dzieci. Niestety nie zawsze jest to miłość tylko pedagogiczna. Bywa, że jest całkiem fizyczna, pedofilna. Wiedzą o tym niektórzy wnukowie i niektóre wnuczki, które nie mogły wyrwać się z objęć dziadków i babć, wujków lub cioć wszelkiego rodzaju i erotycznego temperamentu.

Motyw pedofilny u ludzi starych rozwija się w Polsce dlatego, że maja oni kulturowy zakaz uprawiania seksu, przejawiający się w zakazach religijnych, nacisku otoczenia. Oraz, że często uniemożliwia im to stan zdrowia. W każdym razie, jak Zygmunt Freud obalił mit bezpłciowego dziecka, tak teraz psychologowie i medycy prześcigają się w obalaniu mitu bezpłciowego staruszka. I przychodzi im to dosyć łatwo. Im prędzej rozwinie się wiedza i promocja zdrowego seksu dla ludzi starych, tym mniej pędzie patologii i pedofilii. W innym razie może lepszy jest starczy celibat promowany przez kościół, kontrolowany przez często spowiedź.

Stary Mędrzec i Wielka Matka

Trzecią grupa archetypów, które organizują ludzką psyche są święte postacie ojca i matki. W każdej religii, w każdym micie, w każdej nieświadomości zbiorowej i jednostkowej takie postacie się pojawiają. Są czczone i poszukiwane. W naszej kulturze pojawiają się w symbolach Starego Mędrca i Wielkiej Matki. Są to uosobienia pierwiastków duchowych w człowieku. Uczennica C.G. Junga – Jolande Jacobi tak opisuje te postacie:
„Odwieczna, bezgraniczna wiedza i zrozumienie malują się na obliczu Starego Mędrca. Oczy zwrócone ku wewnątrz, rysy nieruchome, usta zamknięte; wyrażają one najwyższą duchowość, która jakby zrasta się z naturą i sama staje się naturą. Piersi i ramiona stały się ziemia pokrytą trawą i mchem; dają one pożywienie gołębiom, ptakom Afrodyty, dobra i miłości. Tarcza słoneczna za głową wskazuje na związek postaci z logosem, a kryształ w jej rękach – symbol całości – na najwyższy cel rozwoju duchowego, na „jaźń”; Stary Mędrzec bowiem jako archetyp należy już do kręgu jaźni, jest jej męską połową” (J.Jacobi, Psychologia C. G.Junga, tł. S. Łypacewicz, Warszawa 1993, s.169).

Starość jest nie tylko kresem życia ale i początkiem życia, ale już na innym poziomie. Ze starości rodzi się młodość , dzieciństwo, życie. Są to jakości duchowe, które staja się podstawą dla pojawienia się nowych jakości fizycznych i metafizycznych. Starość wymaga wtajemniczenia i sama jest wtajemniczeniem w nowe wymiary egzystencji I jak każde wtajemniczenie jest ono wzniosłe ale bolesne. Idźmy więc dalej. Odpowiednikiem kobiecym Starego Mędrca jest Wielka Matka (Magna Mater):

„Wielka Matka, wszechobejmujący, nieubłagany „świat”, w niebieskiej szacie utkanej z gwiazd, ocieniona złotymi owocami i łagodnie oświetlona sierpem księżyca, patrzy pełna współczucia na biedne stworzenie, które wszak ona sama obejmuje twardymi rękami tak mocno, że krwawi ono z głębokich ran. Cierpienie spowodowane tym rozdarciem przez dwa przeciwieństwa, wyższą i niższą sferę naszego bytu, oraz wynikające stąd napięcie wskazuje, że życie jest wprawdzie męczarnią, ale zarazem obietnicą i oczekiwaniem na odrodzenie się w dziecku jako symbolu „jaźni”, oraz na promienie słońca docierające aż do głębi bezdennego łona światów” (J. Jacobi, op. cit., s.169-170).

Stara kobieta w psychice ludzkiej identyfikowana jest z zimną i rzeczową prawdą natury, stanowi materialny pierwiastek ludzkiej psyche, podczas gdy Stary mężczyzna reprezentuje w niej pierwiastek duchowy. Tak syntetyzuje swoje rozważania J. Jacobi:
„Jeśli wolno odważyć się na śmiałe sformułowanie, można by powiedzieć, że mężczyzna jest zmaterializowanym duchem, kobieta zaś materią uduchowioną; to znaczy, że istotę mężczyzny determinuje duch, istotę kobiety zaś – materia.” (Tamże, s. 170).

Fantazje na temat ludzi starych

Ludzie starzy pojawiają się w dziecięcych snach, w uczuciach ludzi młodych, w opisach poetów, w obrazach malarzy i posągach rzeźbiarzy. Starzy Mężczyźni występują tam jako czarodzieje, prorocy, magicy, święci, przewodnicy zmarłych czy jako wodzowie. Stare Kobiety pojawiają się jako boginie urodzaju, Sybille, kapłanki, matki kościoły, Sofie itd. Te symboliczne postacie widzimy nieraz w osobach najbliższych: we własnych babciach i dziadkach, w starych nauczycielach i nauczycielkach, w starych lekarzach i pielęgniarkach. Starość jest końcem jednego z cyklów życia psychofizycznego. Co jest dalej, gdy pojawia się śmierć, mówią o tym wszystkie religie świata. Jest to jednak sfera domysłów i objawień, które trudno opisać, nie mówiąc już o ich badaniu i weryfikacji.

Jednym z ważnych przekazów, który stoi u źródeł cywilizacji europejskiej jest Iliada i Odyseja, Homera. Na kartach Iliady, pojawia się postać Nestora, najstarszego z wodzów greckich pod Troją, syn Neleusa i Chloris. Po powrocie spod Troi dożył sędziwego wieku panując w Pylos, otoczony dzielnymi i mądrymi synami. Jego postać jest symbolem godnej starości, której należy się uwaga, opieka i szacunek. Życie ludzkie jest tajemnicą: dzieciństwo, młodość i starość należą do tej tajemnicy. Jej rozwikłaniem zajmowali się filozofowie. Warto na koniec przytoczyć rozważania Pitagorasa : „życie jest jak igrzyska. Jedni przychodzą na nie jako zapaśnicy, inni żeby handlować, ale najlepsi przychodzą jako widzowie; podobnie w życiu niewolnicze natury gonią za sława lub zyskiem, filozoficzne zaś za prawdą (Diogenes Laertios, op.cit., VII 8).

Starość jest najbliżej prawdy życia, ale wielu ludzi starych wolałoby być od niej jak najdalej. Cierpienie i ból mieszają się w niej z radością i ekstazą życia, po której przychodzi niewiadome. Pojawia się cień śmierci i ludzie, kochani lub nie znikają nam z oczu. Jeżeli umieli kochać, pozostają w naszych sercach i przemawiają w nich przechodząc do wieczności.

Zakończenie

Kultura grecka przekształciła się dosyć dramatycznie najpierw w kulturę śródziemnomorską (hellenistyczną), a ta w kulturę judeo-chrześcijańską. Dziedziczy ona przekaz kapłański, na temat starości. Trzeba zwrócić uwagę na fakt, że dawniej człowiek najstarszy pełnił funkcje kapłana domowego, patriarchy domu lub rodu. Jemu przysługiwało prawo do błogosławieństw i kierowanie modlitwami. Aktualnie rolę głównego patriarchy dla chrześcijan pełni papież Jan Paweł II. W dniach 28-31 października 1998 roku odbywała się w Watykanie XIII Międzynarodowa Konferencja z organizowana przez Papieską Radę ds. Duszpasterstwa służby Zdrowia. Przedmiotem obrad, w których wzięło udział ok. 500 osób, było zagadnienie: „Kościół a ludzie starsi”.

Do tej tematyki nawiązał również papież w przemówieniu wygłoszonym do uczestników konferencji 31 października. Wspomina tam o starcach biblijnych, wymieniając Abrahama i Sarę (Rdz 17, 15-22), scenę spotkania Jezusa z Symeonem i Anną (Łk 2, 23-38), określenie kapłanów mianem „starszych” (Dz. 14,23; 1 Tm4,14; 5,17.19; Tt 1,5; 1P,1), a przede wszystkim obraz dwudziestu czterech starców oddających pokłon Bogu (Ap 4,4) i samego Boga, który określony jest jako „Przedwieczny” (Dn 7,9-22). Ze starego testamentu warto może zapamiętać zdanie, ze „Bojaźń Boża dni pomnaża (Prz. 10,27) oraz to, że doczekanie „szczęśliwej starości”, kiedy człowiek jest już „syt życia”(Rdz.25,8) dożywa ten, komu pomaga łaska Boża.

Stary Testament widzi ludzi starych także od strony ich słabości, dlatego na przykład w księdze Syracydesa czytamy: „Nie odsuwaj od siebie opowiadania starców, albowiem i oni nauczyli się go od swoich ojców; od nich i ty nauczysz się rozumu, by w czasie potrzeby dać odpowiedź” (Syr 8,9). Starość u Izraelitów cieszyła się wielką czcią (por. 2 Mc 6,23). Człowiek sprawiedliwy nie obawia się jej, ale tak modli się słowami psalmów: „Ty, bowiem mój Boże, jesteś moją nadzieją, Panie, ufności moja od moich lat młodych1(…) Lecz w starości, i w wieku sędziwym nie opuszczaj mnie, Boże, gdy [moc] Twego ramienia głosić będę, całemu przyszłemu pokoleniu – Twą potęgę”(Ps. 71[70],5.18). Ostatecznie jednak przekaz Izraelitów spotyka się z przekazem Greckim, który zakładał, że starość jest człowiekowi darowana jako wiek radości. Podobnie era mesjańska przedstawiona jest jako czas, kiedy „nie będzie już (…) starca, który by nie dopełnił swych lat” (Iz 65,20). A więc należy życzyć ludziom starym i sobie zdrowia, i przynajmniej 120 lat szczęśliwego życia.
Autor: Dr Tadeusz Kobierzycki
MELETE GERAS – TROSKA O STAROŚĆ (SYMBOLE ŻYCIA – DZIECIŃSTWO, MŁODOŚĆ STAROŚĆ). Referat na sesji naukowej z Okazji Międzynarodowego Roku Ludzi Starych. Świdnica – 7 grudnia 1999 r. – publikacja: Heksis 1999 nr 1-2, s. 166-180.